Blog > Komentarze do wpisu

Edward Kusztal „Fajerką przez Kielce”

Zastanawiałem się oczywiście, jak bardzo obrazowa będzie to autobiograficzna opowieść tego kieleckiego aktora, ale tak jak się spodziewałem – na pikantne szczegóły z życia kieleckiej bohemy nie ma co liczyć. Jest jednak nakreślony pewien szkic, zarys takich wspomnień, kilka zdarzeń czy anegdot jest zajawką tego, co Edward Kusztal mógłby napisać, choć z przyczyn obyczajowych, czy z szacunku do innych osób wolał zapewne pominąć szczegóły, całe zdarzenia lub epizody w życiu. Wspomniał o tym też Zdzisław Antolski TUTAJ, dopowiadając kilka elementów do historii, które, jak się dowiadujemy, były żywymi gawędami, opowiadanymi przez autora od lat.
A sięgnąłem po tę książkę właśnie czyhając na jakieś smaczki. Pierwsze co mi się jednak rzuciło w oczy to lekki chaos w całości, jakby zabrakło redakcji, poukładania tych opowieści we wzajemnie uzupełniające się wątki. Narracja jest nieco powierzchowna, choć z drugiej strony kreśli obraz Kielc z dosyć niespodziewanej strony, choćby prostymi historyjkami z dzieciństwa, opisując banalne rzeczy, ale istotne dla wiedzy o ówczesnym funkcjonowaniu miasta: o tym jak prowadził krowę z Krakowskiej Rogatki przez obecny skwer Szarych Szeregów, o tym jak wyglądało korzystanie z wody i kanalizacji w kamieniczkach przy Zagnańskiej czy o handlu na bazarach na obecnym placu Wolności.
Smaczne za to w podwójny sposób są wszelkie informacje na temat życia gastronomiczno-kulturalnego w naszym mieście, wspominki o restauracjach, knajpach, nietypowych miejscach, gdzie można było coś zjeść. A i wychwycić w tym można właśnie to, co można było dostać do zjedzenia i wypicia i w jaki sposób było zaserwowane, w którym lokalu kogo można było spotkać.
Sporo jest opowieści „branżowych”, czyli związanych z zawodem Edwarda Kusztala i to jest duży plus tej książki: o kieleckim teatrze, jego dyrektorach, aktorach, pracownikach i ciekawszych przedstawieniach; anegdoty, ciekawe spostrzeżenia i wiele drobnych informacji, które uświadamiają, jak bardzo różni się dzisiejszy teatr od tego sprzed kilkudziesięciu lat. Ciekawą informacją na pewno może być lista filmów, które były kręcone w Kielcach lub w jego okolicach (a w tychże filmach zapewne grał autor książki), bo jest tu kilka zaskakujących mnie informacji. Oprócz anegdot artystycznych z czasów soc-realu, będących tylko wycinkiem z tej smutno-paranoicznej epoki, zabrakło mi jednak dosyć ważnego momentu w historii, czyli jak na stan wojenny reagował kielecki światek artystyczny i co działo się z ludźmi z kręgów kultury w momencie nacisków ze strony służb bezpieczeństwa. Nie ma, trudno, inne rzeczy to rekompensują, bo to książka o wartości samej w sobie. Jest też w książce dosyć bogaty materiał zdjęciowy, co jest bardzo fajnym uzupełnieniem tych historii. Ogólnie - warto, naprawdę warto przeczytać.
Książkę wydało kieleckie wydawnictwo „Jedność”.


niedziela, 22 stycznia 2012, a_maciek

Polecane wpisy

  • Janusza Buczkowskiego "Przygody z fotografią"

    Książka Janusza Buczkowskiego to niemal wydawnictwo „drugiego obiegu” – ja swój egzemplarz kupiłem spod lady od znajomego w pewnym punkcie usł

  • DEUTER w Kielcach

    Tak, był już o tym wpis , ale tym razem jest to o wiele pełniejsza historia, zaczerpnięta z niesamowitej książki Pawła „Kelnera” Rozwadowskiego R

  • DEKRET - 30 lat... appendix

    Nie wypada kisić przy tej okazji innych materiałów, które udostępnił Piotrek "Broda". To zdjęcia z różnych momentów tej kapeli, niektóre dosyć zaskakujące [jak

Liczniki